Poranek był rześki, słońce wschodziło krwawo na firmament, nie potrzebowałem wzroku by stwierdzić, że tego dnia przeleje się krew. Poprzedniej nocy przybyliśmy tutaj, prowadzeni przez Garena. Nie patrzył na mnie zbyt przychylnie, pewnie pamiętał czasy więzienia w koszarach, kiedy byłem jednym ze strażników. Wzdrygałem się na samą myśl. Moja przeszłość nauczyła mnie, że nie powinienem sądzić ludzi. Sama kara oślepienia nie równoważyła moich win.
Sona przeciągnęła się we śnie, kładąc mi głowę na kolanach. Założyłem jej niesforny kosmyk włosów za opaskę i pogłaskałem po głowie. Nie mogłem jej zobaczyć, ani usłyszeć jej głosu. Tylko dotyk pozwalał nam się kontaktować.
Za mną słyszałem dźwięk stłumionego głosu kobiety i odwróciłem się. Znowu. Więzień w tym obozie? Zaciekawiony delikatnie przełożyłem głowę Sony i podszedłem w stronę odgłosów. Dłonią odnalazłem knebel i ściągnąłem go.
- Bardzo dziękuję! - z olbrzymim entuzjazmem wykrzyknęła młoda kobieta.
Gestem uciszyłem ją, wskazując na śpiących towarzyszy.
- Co się stało, że zostałaś uwięziona, mimo iż sprawiasz wrażenie nieszkodliwej? - spytałem życzliwie, ale poczułem że za ostatnie słowo rzuciłaby się na mnie.
- Odpaliłam maszynę zagłady.
Nie podobało mi się, że usiłowała robić ze mnie głupca, jednakże byłem cierpliwy. Nie przyszłoby mi nawet do głowy, że ta młoda dama najzwyczajniej miała dobry humor.
- Lee.
Echo znikło równie szybko, jak się pojawiło za moimi plecami.Pamiętałem ją sprzed lat, niegdyś moją sojuszniczkę i dobrą znajomą.
- Lee? - uwięziona zaczęła się śmiać naśladując odgłosy wydawane przez wojowników praktykujących wschodnie sztuki walki. - Jak Ken Lee? - znowu wybuchnęła śmiechem.
- Lux, daj spokój.
Kobieta uciszyła się momentalnie. Podszedłem do Kayle, przypominając sobie wszystkie zwyciężone pojedynki, kiedy walczyliśmy obok siebie, razem z innymi.
- Nie sądziłam, że jeszcze żyjesz.
Pokiwałem głową. Ta kwestia też mnie zastanawiała.
- Cassiopeia otrzymała starożytną klątwę. - rzekłem, chcąc ostrzec przed skutkami tego wydarzenia - Wiesz o którą klątwę mi chodzi?
Kayle głośno wypuściła powietrze.
- Odpocznij. - dzisiaj musimy wyruszyć, patrole są już niedaleko.
- Ja pana przepraszam, panie Lee! - krzyknęła Lux - po prostu jestem zmęczona, bo nie mogę się ruszać i...
Wyrzuciłem w jej stronę jeden z moich pocisków, a więzy natychmiast puściły, padając na ziemię. Dzięki słuchowi stwierdziłem, że dziewczyna przetarła zdrętwiałe nadgarstki, szepcząc pod nosem tylko "niesamowite". Idąc za radą Kayle, ułożyłem się znów obok Sony, by chociaż trochę odpocząć.
***
Obudziły mnie jakieś krzyki. Dwóch mężczyzn ostro wymieniało zdania między sobą. Nie znałem ich, ale coś mi podpowiadało, że mam w tym jakiś udział. Po chwili do mnie dotarło, że powodem ich wrogiego nastawienia do siebie była kwestia uwolnienia Lux. Tak jak przypuszczałem, moja wina.
- Ona nie może pozostać na wolności! Jest niebezpieczna! - krzyknął jeden i głośno wciągnął powietrze do płuc.
- Ma prawo do podejmowania własnych decyzji jak ty, czy ja! - drugi zdecydowanie trzymał stronę Lux. - Razyrze, czy nie rozumiesz, że to był wypadek?
Chwilowa cisza wisiała między nimi, wypełniając pustkę przez ułamek sekundy.
- Czy ty naprawdę myślisz, że masz coś do powiedzenia w tej kwestii? Nie powinieneś się wcale wtrącać, dobrze wiesz, dlaczego twoja rola w obronie Demacji jest niewielka. Już nic nie możesz zrobić! Jeżeli sam się nie uciszysz, wyślą kogoś, kto zamknie ci usta!
Nie odezwał się już. Słychać było kroki Razyra oddalającego się od rozmówcy i jakby napięcie, tęsknota i poczucie beznadziei zaczęły wypływać na powierzchnię.
- Co się dzieje, bracie? - podszedłem do smutnego mężczyzny, kładąc mu rękę na ramieniu.
Słyszałem tylko ćwierkanie ptaków w oddali i zastanawiałem się, jak bardzo musiały go zaboleć słowa tego drugiego człowieka.
- Jestem Lee Sin - podałem mu rękę, a on bardzo powoli i bez energii potrząsnął moją dłonią.
- James, następca Ashe, miło mi.
W połowie wypowiedzi głos mu się załamał. Wtedy zrozumiałem, o czym mówił Razyr. Każdy z ludzi tutaj był wyjątkowy na swój sposób. James był wściekły na siebie, że służył jako niedoskonała kopia poprzedniczki. Pamiętałem Ashe niemal tak dobrze jak Kayle. Co się zatem z nią stało?
Zanim zdążyłem zwrócić uwagę na łucznika, już stał dwadzieścia metrów ode mnie i przyciszonym głosem rozmawiał z Lux. Rozmyślania przerwał dotyk czyjejś drobniutkiej dłoni, głaszczący mnie po policzku. Rozpoznałem ją od razu, gdyż skóra niemal paliła mnie pod jej dotykiem. Czyżby czegoś chciała?
- Już nie śpisz? - spytałem, zwracając się w jej kierunku.
W odpowiedzi chwyciła mnie za rękę, dokądś ciągnąc. Po chwili usłyszałem trzaski płonącego drewna a powietrze wypełnił dławiący, ale tym razem raczej radosny zapach dymu. Przy ognisku krzątał się Brand, a Janna przygotowywała posiłek. Razem z Soną usiadłem na brzegu przewróconego pnia drzewa i czekałem. Przeczucie, że czeka nas zgromadzenie.
Niedługo później w moich dłoniach znalazła się miska z ciepłą zupą, którą szybko zjadłem. Nasz spokój zakłócił Razyr, który postanowił coś powiedzieć na forum publicznym.
- Jako zorganizowana grupa szpiegów nie jesteśmy tutaj mile widziani. Patrole idą po naszych śladach, możemy być pewni, że znajdą nas po kilku dniach jeżeli się nie pospieszymy. - odetchnął - Znalazłem na mapie miejsce, które może posłużyć nam za idealną kryjówkę. Musimy tam dotrzeć w ciągu trzech dni. Niewielki wąwóz między granicą naszej ojczyzny a smoczą twierdzą powinien stanowić dla nas schronienie, kiedy patrole nas miną i zostawią w spokoju. Dlatego też...
Zaniemówił wpół słowa. Czy coś miało się wydarzyć?
- Razyrze, zaćmienie! - panna imieniem Fiora odezwała się jakby przerażona. Czułem jak wszystkie głowy zebranych obracają się w stronę wskazaną palcem przez kobietę. Żałowałem, że nie mogę go zobaczyć.
- Leona! - krzyknęła Kayle - coś się dzieje z Leoną!
czwartek, 30 sierpnia 2012
Lee Sin: Nareszcie pośród swoich
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Oooooooohhhh <3 wydaj książkę prooooszę. z własnymi rysunkami! PROSSZZZĘĘ!!! <3 cudne <3
OdpowiedzUsuńRysunkami? Zamierzam tu wrzucić jeden własnoręczny ale mam zły format i nie umiem go przekonwertować ;D
OdpowiedzUsuń