sobota, 25 sierpnia 2012

Wizje

- Co zamierzasz zrobić? - głos starca zawisł w powietrzu. Wydawało się, że minęły wieki. - Zagłada jest wszechobecna. Twoje oddziały ponoszą porażki. - poruszył się na fotelu w oczekiwaniu.
Generał chodził w tę i spowrotem po komnacie, zastanawiając się.
- Musimy ich odeprzeć, planowałem wysłanie kolejnych jednostek...
- Oni giną - mężczyzna zatoczył ręką szeroki łuk, wyrzucając w powietrze promienie błękitnej zorzy. Gdy się zatrzymały, wypełniły pomieszczenie tworząc swego rodzaju trójwymiarowy ekran.
Kopyta dwóch koni przebiegły przed młodym generałem. Po chwili zobaczył on kobietę pokazaną w znacznym powiększeniu od pasa w górę. Leżała na ciemnoszarej ziemi, wyglądała na nieprzytomną. Po chwili uniosła powieki, a jej oczy zapłonęły fioletem. Wyciągnęła dłoń w kierunku patrzącego, ale nie po to, by go dotknąć. Uniosła w dwóch palcach kawałek rozbitego zwierciadła.
- Morgana... - szepnął generał - Czy ona...
- Upadła. Tak - chrapliwy głos starca przeciągnął ostatnią samogłoskę. Wskazał na następny obraz.
Olbrzymia kreatura, zakuta w kolczastą, ciężką zbroję po sam czubek nosa, brutalnie wsunęła ostrze miecza w brzuch bezbronnej łuczniczki. Kobieta opadła na kolana, przetoczyła się na bok i zatrzymała nieruchomo. Potwór schylił się, ręką odgarnął ziemię i podniósł z niej zamrożoną strzałę. Po chwili szron stopniał, a woda kapała swobodnie na piach i kamienie. Wtedy obok niego zmaterializowała się postać takiej samej kobiety, która klęknęła naprzeciw swojego pana przysięgając mu wierność.
Błękitne wstęgi zorzy rozmyły wizję, przekształcając ją w coś jeszcze innego. Białowłosa wojowniczka Księżyca dusiła jedną z Solarich swoją bronią. Następny obraz - Krąg Płomieni, w którym Kayle poddawała się Noxusowi. Kolejny - Garen zbiegający schodami w dół w ucieczce przed wielkim wężem. Brand próbujący wyłamać stalowe kraty swojej celi.
- Oni cierpią. - wszystkie błękitne wstęgi w jednej chwili wróciły do kuli unoszącej się na szczycie powyginanego kostura starca. - Powinieneś przemyśleć swoje decyzje.
Generał opierał się ręką o blat dużego stołu. Jego proste, brązowe włosy zasłaniały mu twarz.
- Dlaczego przegrywamy? - był roztrzęsiony, głęboko poruszony porażkami swoich podopiecznych.
- Zastanów się - oczy starca świeciły na niebiesko. - Zmierza do nas niewielka grupa uzdolnionej młodzieży. Dwie z twoich wojowniczek miały ją odnaleźć. Czy słusznie zrobiłeś, wysyłając tylko dwie?
- Nie.
Zapadła cisza, zupełna cisza przerywana tylko cichutkim tykaniem zegara wahadłowego.
- Tego się obawiałem. Nie przeżyją trzech dni, chyba że im pomożesz -Znów uderzył kosturem o kamienną posadzkę a wnętrze komnaty po raz kolejny wypełniły zorze. - Spójrz.
Tym razem wizja przedstawiała leśną polanę, gdzieś między granicą Demacii i smoczą twierdzą na terenie Noxus. Kilka osób siedziało nocą wokół ogniska, byli beztroscy, wycie dzikich zwierząt zakrywała przepiękna muzyka, śpiew i śmiech zebranych. Nagle do obozowiska wtargnął uzbrojony oddział wroga. Wojownicy zrywali i palili namioty, atakowali nieuzbrojonych przyjaciół. Chwila zamieszania i generał dostrzegł martwe ciała rozrzucone wśród drzew. Jasne, falujące włosy oblepione krwią, białe, bezwładne skrzydła i ostre przedmioty wystające z wielu piersi, kończyn powyginanych pod nienaturalnym kątem. Obóz opustoszał, tylko jedna sylwetka wyłoniła się z lasu. Płonące czerwienią włosy zlewały się z resztkami dogasających płomieni, kontrastowały z czystym, nocnym niebem. Wizja rozmywała się, ale generał dostrzegł, że postać nachyliła się nad jednym z ciał.
- Czeka nas zagłada. Musisz podejmować taktyczne decyzje.
- Wyślę wszystkich najlepszych. - w jego głosie zabrzmiała nadzieja - Zbyt wielu już straciliśmy.
Wyciągnął rękę w górę, by pociągnąć za dzwonek przywołujący gońca, ale stary zatrzymał go w bezruchu gestem dłoni.
- Musisz iść po nich sam. Pamiętaj, Legendarni to prawdziwe, czujące istoty, nie robotyczne zabawki... Może poza jednym - uśmiechnął się.
Gdy mężczyzna wychodził, w powietrzu ukazywała się jeszcze jedna wizja. Tym razem prawdziwa. Ryk smoka odpierającego ognistą tarczą magię wroga odbił się w zaszklonych oczach wiekowego człowieka.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz