środa, 3 kwietnia 2013

Nowy front

To wszystko zaczęło się chyba w czerwcu bieżącego roku, ale po takim obrocie spraw straciłam całą rachubę czasu. Ten miesiąc był dla nas szczególny, bo razem z moimi dwoma przyjaciółmi jeździliśmy na wszelkie gry plenerowe typu RPG organizwane przez znajomych i nieznajomych fanów fantasy.
Upał tego dnia szczególnie dawał się we znaki a  byłam już bardzo zmęczona uciekaniem przed niewielką grupą przeciwników. Z gracją odbiłam się od brzegu i wylądowałam po drugiej stronie wąskiego, ale głębokiego strumyka. Po kilku krokach zauważyłam, że przefarbowane na bradzo jasny blond włosy przeszkadzają mi w patrolowaniu wzrokiem otoczenia. Schyliłam się i zaczęłam uważnie szukać spinki. Musiała upaść gdzieś na trawę. Przy okazji zaczął mi przeszkadzać brak moich towarzyszów, którzy również gdześ zniknęli. Ciekawe gdzie podział się wielki wojownik Draven ze swoim tekturowym śmigłem.
Przeszukując wysokie kępy dotarłam aż nad strumyk i spojrzałam wgłąb przejrzystej toni. Uderzył mnie złoty blask odbijający się od niej z samego dna. Westchnęłam ciężko, odkładając na bok starannie wykonaną broń i wkładając rękę pod wodę. Była za daleko. Bez żadnych zahamowań wskoczyłam do strumyka odkładając przedtem buty na brzeg. Schylając się po moją własność, ujrzałam nad sobą jakiś cień. Pojawił się na ułamek sekundy, później zniknął, jakby go nigdy nie było. Wynurzyłam się spod wody i rzuciłam okiem na moich przyjaciół stojących tuż obok.
 - Gdzie wy byliście tyle czasu? - spytałam trochę zdenerwowana. Na szczęście nie czułam już potwornego gorąca będąc w wodzie po pas i mając mokrą głowę.
- A ty co robisz w strumyku?
Oparłam ręce na biodrach i chlapnęłam wodą w stronę kolegi. Nie zdążył się odsunąć i po chwili wszyscy byliśmy całkiem przemoczeni.
- Riven, zniszczyłaś mi kostium! - narzekał, próbując wydostać mnie z zagłębienia terenu. Odrzuciłam jego pomoc i sama wyskoczyłam na brzeg, rozpryskując wodę na boki.
- Trudno - odparłam, chwytając za rękojeść mojej prowizorycznej broni.
W pewnym momencie słońce zaszło za większą chmurę i nie widać już było jasnych promieni prześwitujących radośnie przez korony drzew. Powiał chłodniejszy wiatr.
- Trafiłaś na nich? - spytał Darius, jak zwykle milczący i poważny. Sama czasami się dziwiłam jak ktoś taki jak on mógł nas oboje zachęcić do gry i samemu śwetnie się przy tym bawić.
Pokręciłam przecząco głową i objęłam się ramionami.
- Zimno się robi, wracajmy. Może po prostu odeszliśmy zbyt daleko.
Ale oni stali nadal, wpatrując się z zaciekawieniem w jeden z punktów ponad naszymi głowami. Wytrącona z równowagi odwróciłam głowę trzymając spinkę w zębach i obiema rękami zbierając włosy w kucyk. Niewiele brakowało, żebym znowu upuściła ją na ziemię. Na najbliższym drzewie, około dziesięciu metrów od nas siedziała młoda, piękna kobieta o karminowym odcieniu włosów i bladej cerze. Nigdy wcześniej jej nie widziałam wśród znjomych fanów RPG. Jej kostium został wykonany niezwykle starannie a w ręce trzymała dwa prawdziwe noże i z obojętnością ostrzyła jeden o drugi. Może to było przyczyną mojego zahipnotyzowania.
Kiedy piękność dostrzegła przejęcie przyjaciół nawet nie spojrzała w naszą stronę. Zwinnie zeskoczyła z gałęzi i przeszła kilka kroków po zielonej trawie.
- Witajcie w Noxus. - odezwała się po kilku długich sekundach, racząc nas swoim szlacheckim wręcz wzrokiem. Szlachecki to jedyne właściwe słowo, które przyszło mi do głowy a wydaje mi się odpowiednie.
Z całej naszej trójki jedynie Darius zachował honor i skłonił się nisko, jak przystało na prawdziwego mężczyznę. Ja jako pierwsza odzyskałam głos.
- Miło nam spotkać ciebie na naszej drodze, ale czy nie widziałaś przpadkiem kogoś chociażby z przeciwnej drużyny? Chyba zgubiliśmy orientację w terenie...
Kobieta spojrzała na mnie kocim wzrokiem a kącik jej ust uniósł się w lekkim uśmiechu.
- Przepraszam, wydawało mi się, że zadałam pytanie. - rzekłam sfrustrowana.
- Masz charakterek, kochanie. - zachichotała elegancko, podnosząc wzrok na Dariusa. Nadal stał sztywno wprostowany, patrząc gdzieś ponad nią. Wydawał się być spięty.
- Nawet jeżeli mam to co z tego? - powoli zaczynała mnie denerwować. Mój temperament nie pozwalał mi długo pozostawać spokojną.
- Zmienił się układ sił. - zaczęła poważnym, twardym głosem do mojego przyjaciela. - Zostaliśmy zmuszeni do odwrotu przez Przedwieczną, nie mogę nadal ich śledzić. Pozostaniecie za nich odpowiedzialni. Odpowiedzalni za ich zagładę. Mam nadzieję, że dobrze mnie zrozumiałeś. - szybkim ruchem schowała sztylet za pasem i odwróciła się do mnie.
- Darius? - spytałam - Co się tutaj dzieje?
Przyjaciel jakby mnie nie słyszał. Nadal spoglądał na odległy widnokrąg.
- Zapomniałabym. - kobieta podała mi rękę. - Mam na imię Katarina. Od dziś jesteście z nami.
Zamarłam w ciągłym uścisku dłoni, chocaż wojowniczka już dawno oddaliła się wgłąb lasu.
- To jakiś żart, prawda?
- Nie, Riven - odezwał się Draven. - Teraz już nic nie będzie takie samo.

~~

Hello, I'm back! Pierwszy nowy rozdział z dedykacją dla Sionann gdyż wiem, że uwielbia RPGi ;*